Przejdź do treści głównej
CyberLab.Team

Salony groomerskie

Prowadzimy Twój salon groomerski w Mapach Google

Nikt nie umawia się do groomera w ogóle. Umawia się dla jednego zwierzęcia: gatunku, grupy rasowej, rozmiaru, sierści, która się kołtuni albo linieje dwa razy w roku, i charakteru, o którym właściciel już wie, że nie usiedzi spokojnie przez kilka godzin. Wizytówka, która niczego z tego nie nazywa, zbiera złą rezerwację, a zła rezerwacja wychodzi na jaw przy drzwiach, gdy zwierzę jest już wyjęte z auta. Twój menedżer trzyma dla Ciebie cztery rzeczy w porządku: jakie zwierzęta salon może przyjąć, co naprawdę zawiera każdy zabieg, co właściciel musi zrobić przed wizytą, i czyje zdjęcia w ogóle wolno pokazać. Rutynowe dane wizytówki, godziny, kategorie, wpisy usług i adres, menedżer poprawia sam i zapisuje każdą zmianę. Do Ciebie trafia najpierw to, co stanie pod Twoim nazwiskiem, i wszystko, co dotyka urazu, skargi albo zdjęcia cudzego zwierzęcia. Chodzi o ten sam profil, który niejeden właściciel salonu wciąż nazywa Google Moja Firma.

Jedna lokalizacja od 300 zł miesięcznie

Porozmawiajmy o mojej wizytówce

Zgłoszenie jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje; menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.

Jak właściciel wybiera salon groomerski na mapie

Szukanie zaczyna się od zwierzęcia, nie od salonu. Zanim cokolwiek innego, właściciel sprawdza, czy to miejsce w ogóle bierze jego zwierzę, a dopiero potem, co zrobiłoby z sierścią.

  • Gatunek rozstrzyga jako pierwszy, a koty są tu najwyraźniejszym przypadkiem. Salon, który je strzyże, i salon, który tego nie robi, wyglądają na mapie identycznie, dopóki ktoś nie napisze tego wprost, więc jeden właściciel przyjeżdża i zostaje odesłany, a drugi w ogóle nie dzwoni.
  • Zaraz potem liczy się rozmiar i grupa rasowa. Mały terier i długowłosy owczarek to inny stół, inna wanna i inna połowa dnia, więc wizytówka mówiąca po prostu groomerskie nie odpowiada żadnemu z właścicieli.
  • Potem sam zabieg, bo to nie są warianty jednej wizyty. Przycięcie pazurów, kąpiel z wyszczotkowaniem, wyczesanie podszerstka i pełne strzyżenie to cztery osobne rezerwacje o zupełnie różnej długości.
  • Zdjęcia przekonują tu bardziej niż zdania. Właściciel szuka zwierzęcia podobnego do swojego, wykończonego tak, jak sobie wyobraża, a galeria pełna przypadkowych ras nie mówi mu nic.
  • Opinie czyta się pod kątem obsługi, nie samej fryzury: czy zwierzę wróciło spokojne, czy ktoś przerwał, gdy się przestraszyło, i czy krótszą sierść wytłumaczono, zanim do niej doszło.
  • Praktyczne pytania zamykają decyzję. Gdzie zatrzymać auto ze zwierzęciem z tyłu, które drzwi, czy zwierzę zostaje samo czy właściciel czeka, i do której można je odebrać.
  • I to, czy salon w ogóle dojeżdża. Właściciel wybierający wizytę u siebie w domu wybiera zupełnie inne rozwiązanie, a wizytówka, która myli te dwie rzeczy, wysyła go pod adres, przy którym nie stoi żaden fryzjerski van.

Co się dezaktualizuje w wizytówce groomerskiej i ile to kosztuje

Nieaktualna linijka tutaj nie tylko wprowadza w błąd. Umawia zwierzę, którego salon nie weźmie, w termin złej długości, w dniu, który był już zajęty.

  • Lista przyjmowanych zwierząt po cichu się rozrosła. Ktoś dawno temu napisał strzyżenie wszystkich zwierząt, duży stół dawno zniknął, a odmowa pada teraz przy ladzie, z dużym zdenerwowanym psem stojącym w poczekalni.
  • Jeden wpis w usługach obejmuje cztery zabiegi naraz, więc grafik zapełnia się krótkimi terminami dla sierści, która wymaga prawie całego dnia, i każde kolejne zwierzę tego dnia się spóźnia.
  • Zawartość pakietu nigdzie nie została spisana w miejscu, które przeczytałby właściciel, i zamienia się w kłótnię przy odbiorze o to, co było, a co nie było w środku.
  • Galeria wyrosła z prywatnego telefonu, nikt już nie pamięta, który właściciel zgodził się na który kadr, a przypadkowa osoba jest rozpoznawalna w tle kilku zdjęć naraz.
  • Kategoria główna zsuwa się w stronę sklepu albo przychodni weterynaryjnej, zwykle dlatego, że stanowisko groomera wynajmowane jest właśnie w takim miejscu, i wizytówka przestaje odpowiadać na wyszukiwania związane ze strzyżeniem.
  • Słownictwo dryfuje w stronę leczenia: sierść opisana jako naprawiona, skóra jako oczyszczona, wspomniane pasożyty. To twierdzenie należy do przychodni weterynaryjnej, a to, że groomer coś zauważył, to nie to samo, co to leczy.
  • Van dopisany do wizytówki salonu, więc ludzie jadą pod adres salonu po usługę, która dzieje się na ich własnej ulicy. To, czy van może mieć własny wpis, rozstrzygają zasady Google, i sprawdza się to przed złożeniem wniosku.

Pola i fakty, które decydują o rezerwacji w salonie groomerskim

Profil Firmy w Google nie ma miejsca na listę ras, limit wagi ani typ sierści, więc niemal wszystko, co decyduje tu o rezerwacji, muszą unieść pola zrobione do czegoś zupełnie innego.

  • Gatunki przyjmowane, powiedziane wprost, nie zasugerowane, a te przyjmowane wyłącznie po ustaleniu oznaczone dokładnie jako takie.
  • Rozmiar i waga wyrażone tak, jak salon naprawdę je ogranicza: co mieści stół, co mieści wanna, i które grupy rasowe wymagają wcześniejszego obejrzenia.
  • Każdy zabieg jako osobna usługa, z zawartością i prostym zdaniem o tym, co wydłuża go przy niektórych rodzajach sierści, żeby przycięcie pazurów i pełne strzyżenie nigdy nie dzieliły jednego terminu.
  • To, co wykracza poza pakiet i jest wyceniane osobno, napisane obok pakietu, a nie tłumaczone dopiero przy odbiorze.
  • Własna zasada salonu dotycząca skołtunionej sierści, prostymi słowami, łącznie z momentem, w którym groomer przerywa i dzwoni do właściciela zamiast kontynuować.
  • Zostawienie i odbiór: czy zwierzę zostaje samo czy właściciel czeka, ostatnia godzina odbioru, i co robi salon, gdy ktoś się spóźnia.
  • Fakty o dojeździe i atrybuty, na których filtruje właściciel: parking blisko drzwi, gdy trzeba prowadzić zwierzę na smyczy, które wejście, czy wizyta wymaga wcześniejszej rezerwacji, i czy zamiast adresu obsługuje van.

Jak wygląda comiesięczna rutyna w salonie groomerskim

Każde przejście trzyma się kolejności samego salonu: kto jest przyjmowany, co się z nim robi, jak wygląda przekazanie, i które zdjęcia wolno pokazać. Nic dekoracyjnego nie jest ruszane, dopóki te cztery rzeczy nie są w porządku.

  • Jeden zapis w panelu niesie to, co uzgodniono dla tego adresu: gatunki i rozmiary przyjmowane, listę zabiegów z zawartością, zasady przekazania i kadry, przy których jest zapisana zgoda.
  • Każde przejście zaczyna się od listy przyjmowanych zwierząt, bo to ona zmienia się, gdy dołącza groomer, wymieniany jest stół, albo salon decyduje, że dana grupa rasowa to zbyt duże ryzyko.
  • Lista zabiegów jest czytana wobec grafiku, nie wobec zeszłorocznej kartki, a wszystko, co po cichu zlało się z powrotem w jeden wpis, jest rozdzielane na nowo.
  • Każde nowe zdjęcie jest dopasowywane do swojej zgody, zanim trafi do kolejki, a kadr, którego zgody nie da się przedstawić, nie idzie dalej, choćby wyglądał świetnie.
  • Uzgodnione poprawki wychodzą jedną listą zmian: usunięty gatunek, rozdzielony zabieg, przesunięta godzina odbioru, przepisana zawartość pakietu.
  • Gdy pole zmieniło źródło danych Google albo cudza sugestia, dostajesz starą wartość obok nowej. Rutynowe pole wraca na miejsce w bieżącym miesiącu pracy i jest odnotowane w raporcie, a wszystko, co dotyka zdania, pod którym się podpisujesz, czeka na Twoje słowo.
  • Zamknięcie miesiąca trzyma się tych samych czterech nagłówków, żebyś widział, co w tym miesiącu się przesunęło i co z tym zrobiono.

Najpierw jakie zwierzęta, potem zabieg, potem rola właściciela, a na końcu zdjęcia

Wizytówka groomerska jest prowadzona w kolejności, w jakiej naprawdę przebiega rezerwacja, i ta kolejność nie ma nic wspólnego z tym, w jakiej kolejności stoją pola na profilu.

  1. 1

    Spisz, jakie zwierzęta salon fizycznie może przyjąć

    Psy zakłada każdy z góry, resztę trzeba powiedzieć wprost. Salon potwierdza gatunki, które przyjmuje, grupy rasowe, które chce zobaczyć przed umówieniem terminu, i wagę, jaką naprawdę utrzyma stół i wanna. Ponieważ wizytówka nie ma na to osobnego pola, niosą to wpisy usług, sam opis i publikacje, które odpowiadają właścicielowi, zanim zdąży zadzwonić, i jest to sprawdzane od nowa za każdym razem, gdy zmienia się groomer albo sprzęt.

  2. 2

    Rozdziel zabiegi, bo to osobne rezerwacje

    Przycięcie pazurów, kąpiel z wyszczotkowaniem, wyczesanie podszerstka i pełne strzyżenie zajmują zupełnie inną część dnia, a zwinięcie ich w jedną linijkę to właśnie to, przez co popołudnie się spóźnia. Każdy staje się osobną usługą, niosącą swoją zawartość, to, co jest wyceniane osobno, i proste zdanie o tym, co wydłuża go na jednym rodzaju sierści bardziej niż na innym.

  3. 3

    Opublikuj, co właściciel musi zrobić przed wizytą

    Połowa tego, co idzie źle przy drzwiach, to przygotowanie, o którym nikt nie powiedział: co przynieść, czy zwierzę zostaje samo czy właściciel czeka, własna zasada salonu, gdy sierść jest skołtuniona, i moment, w którym groomer przerywa i dzwoni zamiast kontynuować. Wszystko to jest słowami salonu i niczego nie opisuje jako stanu zdrowia, bo opisywanie stanów należy do przychodni weterynaryjnej.

  4. 4

    Publikuj wyłącznie kadry, na które zgodziły się dwie osoby

    Portfolio groomerskie to cały marketing tego fachu, i właśnie dlatego każdy kadr potrzebuje zgody, którą da się przedstawić: właściciela zwierzęcia na to konkretne zdjęcie, i osobno każdej rozpoznawalnej na nim osoby. Kadry są najpierw otwierane w pełnym rozmiarze, bo obroża z imieniem i numerem telefonu albo numer domu za vanem to dane osobowe na publicznej wizytówce.

Prześlij najpierw listę przyjmowanych zwierząt, a my czytamy wizytówkę wobec niej

Gatunki i rozmiary, które przyjmujecie, listę zabiegów taką, jaką naprawdę prowadzi grafik, i notatkę o tym, które zdjęcia mają już zgodę za sobą. Menedżer zestawia to z tym, co dziś twierdzi wizytówka, i nazywa pakiet dla adresu. Ten pierwszy przegląd nic nie kosztuje.

Porozmawiajmy o mojej wizytówce

Opinie o salonie groomerskim i zdanie, którego odpowiedź nigdy nie zawiera

Opinię tutaj pisze ktoś, kto oddał zwierzę, które nie potrafiło opowiedzieć własnej wersji, i odebrał je zmienione. Ton ustalasz Ty raz na starcie, a miesięczny limit odpowiedzi wynika z pakietu przypisanego do adresu. Kolejność jest ta sama na każdym profilu, który prowadzimy: menedżer pisze projekt odpowiedzi, Ty go zatwierdzasz, menedżer publikuje. Krótka odpowiedź na zwykłą opinię może wychodzić według formuły uzgodnionej z Tobą wcześniej.

  • Najczęstsza skarga dotyczy długości: sierść wyszła krótsza, niż właściciel sobie wyobrażał. Publiczna odpowiedź opisuje zasadę salonu w ogólnych słowach i przenosi tę konkretną sprawę na telefon.
  • Odpowiedź nigdy nie obwinia sierści. Napisanie, że zwierzę było skołtunione, brudne albo zaniedbane, to publiczny zarzut wobec właściciela, i zamienia jedną niezadowoloną opinię w wątek.
  • Odpowiedź nigdy nie opisuje skóry, uszu ani niczego, co zbadałaby przychodnia weterynaryjna, nawet w obronie salonu, bo nazwanie schorzenia przez groomera to twierdzenie, które nie jest jego do wygłoszenia.
  • Pochwałę odpowiada się przez pryzmat wykonanego zabiegu, a groomer jest wymieniany z imienia wyłącznie tam, gdzie recenzent zrobił to pierwszy.
  • Skargi na obsługę, przestraszone zwierzę, długie czekanie na odbiór, przerwaną w połowie sesję są zbierane jako wątki na koniec miesiąca zamiast być rozstrzygane pojedynczo.
  • Wpis opisujący inny salon albo napisany, żeby zaszkodzić, jest zgłaszany w zasadach Google, a to, czy zostanie, decyduje wyłącznie Google.

Tu musi wkroczyć człowiek

  • Cokolwiek zarzuca, że zwierzę zostało zranione, skaleczone albo wróciło poszkodowane, natychmiast zatrzymuje kolejkę odpowiedzi. Widzisz to poza kolejnością, przed wszystkim innym, żadne brzmienie nie jest przygotowane, dopóki tego nie przeczytasz.
  • Żadna publiczna odpowiedź nie stwierdza, w jakim stanie zwierzę przyjechało, nawet jeśli recenzent napisał to pierwszy i nawet jeśli powiedzenie tego rozstrzygnęłoby spór na miejscu.

Co warto opublikować z salonu groomerskiego

Przydatny materiał w tym fachu to dowód i logistyka: zwierzę podobne do tego, które ma czytelnik, zabieg wytłumaczony, zanim zostanie zarezerwowany, i tydzień, którego grafik już nie przyjmie.

  • Skończone prace posortowane według zwierzęcia i zabiegu, żeby właściciel znalazł coś podobnego do swojego zamiast przewijać cudzego pudla.
  • Groomer, który dołączył, i sierści, na których pracuje, opublikowane dopiero, gdy ta osoba zgodziła się na imię i na pokazanie swojej pracy.
  • Jak dojechać: czy wyprowadzić zwierzę wcześniej, co zabrać, czy zostaje samo czy właściciel czeka, i którym wejściem prowadzić je na smyczy.
  • Tygodnie linienia, gdy wyczesanie podszerstka staje się osobną rezerwacją, a nie dopiskiem do kąpieli, wystawione na początku sezonu i zdjęte, gdy się kończy.
  • Tydzień zamknięty na szkolenie albo maszyna wyłączona z użytku, powiedziane wprost, żeby grafik i wizytówka mówiły to samo.
  • Nic o naprawionej sierści, poprawionej skórze ani o uspokojonym zwierzęciu. Zabieg da się opisać, podobnie jak przygotowanie do niego i sposób umawiania pierwszej wizyty.

Jeden salon, van, czy oba naraz

Jedna lokalizacja

Pojedynczy salon nie potrzebuje szerokości, potrzebuje jednej wizytówki, która jest po prostu dokładna: zwierzęta i rozmiary przyjmowane, zabiegi trzymane osobno, zasady przekazania spisane, i wyłącznie kadry z zgodą za sobą. Potem zostaje już tylko rytm: ten sam menedżer wraca w ustalonym cyklu i zapisuje, co się zmieniło.

Sieć

Van i salon to na mapie dwa różne rozwiązania, nie dwie linijki w jednej wizytówce. Salon to adres, pod który przywozi się zwierzę; van obsługuje obszar i ukrywa adres, z którego wyjeżdża, a dostępne dla każdego z nich pola i przyciski są inne. To, czy van kwalifikuje się do własnego wpisu, sprawdzamy w zasadach Google przed złożeniem wniosku, bo wpis, którego nie powinno być, pociąga za sobą także wizytówkę salonu. Tam, gdzie drugi wpis jest dopuszczalny, każdy jest ustawiany na własnych warunkach, z własnymi godzinami, własnym numerem i własnym strumieniem opinii, podczas gdy zasady przyjęć i proces zgody na zdjęcia są uzgadniane raz dla całej firmy. Każdy salon jest rozliczany osobno według swojego pakietu, wszystko trafia na jedną fakturę, a dla większej firmy warunki ustalamy indywidualnie.

Podział pracy w salonie groomerskim

Co robi menedżer

  • Trzyma listę zwierząt i rozmiarów zgodną ze stołami, wannami i ludźmi pracującymi w tym miesiącu, i nie publikuje żadnej zmiany bez wcześniejszego pytania.
  • Czyta listę zabiegów wobec grafiku i rozdziela wszystko, co się zlało, żeby przycięcie pazurów i pełne strzyżenie przestały dzielić jeden termin.
  • Dopasowuje każde zdjęcie do zapisanej zgody, zanim trafi do kolejki, i sprawdza kadr w pełnym rozmiarze pod kątem obroży z imieniem, numeru telefonu albo numeru domu w tle.
  • Usuwa każde sformułowanie brzmiące jak opieka weterynaryjna i przynosi je z powrotem do Ciebie zamiast po cichu przeformułować samemu.

Co potwierdzasz Ty

  • Które zwierzęta, rozmiary i grupy rasowe salon przyjmuje w tym miesiącu, a które wyłącznie po wcześniejszym obejrzeniu.
  • Co zawiera każdy zabieg, co wykracza poza niego, i mniej więcej ile trwa na sierści, którą naprawdę widujecie.
  • Zgodę stojącą za każdym kadrem: właściciela zwierzęcia na to konkretne zdjęcie i każdą rozpoznawalną na nim osobę.

Jak zwykle wygląda pierwszy miesiąc

przykład procesu, a nie wynik klienta
  1. Tydzień 1

    Wizytówka przechodzi na konto salonu, a oś zostaje spisana, zanim ruszy się choć jedno pole: jakie zwierzęta i rozmiary są przyjmowane, jakie zabiegi istnieją i co zawiera każdy z nich, jak działa zostawienie i odbiór, i które zdjęcia mają już zapisaną zgodę.

  2. Tydzień 2

    Uzgodnione poprawki zaczynają wychodzić jedną uzgodnioną listą zmian. Lista przyjmowanych zwierząt trafia do usług, opisu i publikacji, które właściciel czyta przed rezerwacją, zabiegi są rozdzielane wraz z zawartością, a zasady przekazania publikowane tam, gdzie właściciel je spotka przed rezerwacją, nie po niej.

  3. Tydzień 3

    Galeria jest przechodzona kadr po kadrze. Wszystko bez zgody schodzi, wszystko z czytelną obrożą albo numerem domu w tle schodzi, a to, co zostaje, jest sortowane według zwierzęcia i zabiegu. Zaległe opinie są odpowiadane w granicach pakietu, a wszystko zarzucające zranienie trafia do Ciebie.

  4. Tydzień 4

    Wracasz z miesiącem pod tymi samymi czterema nagłówkami: co przesunęło się na liście przyjmowanych zwierząt, które zabiegi zostały rozdzielone, co poszło z galerii i co wciąż czeka na brakującą zgodę, i co trafiło do Ciebie do decyzji. Tam, gdzie pakiet obejmuje planowanie, kolejny miesiąc przychodzi jako projekt do zatwierdzenia.

Czytaj to jako przykład kolejności, w jakiej zwykle idzie ta praca w salonie groomerskim, nigdy jako czyjś wynik. Twój własny pierwszy miesiąc zależy od wybranego pakietu i od stanu wizytówki w chwili, gdy ją otwieramy.

Sześć rzeczy do sprawdzenia na własnej wizytówce w tym tygodniu

  • Przeczytaj swoją wizytówkę tak, jakbyś miał kota. Jeśli nic na niej nie mówi, czy koty są przyjmowane, kolejny telefon, który odbierzesz, będzie takim, który musisz odrzucić.
  • Policz, ile osobnych zabiegów naprawdę nazywają Twoje usługi. Jeden wpis obejmujący wszystkie naraz to powód, dla którego krótki termin pochłania pół popołudnia.
  • Poproś kogoś, kto nigdy u Was nie był, żeby powiedział, wyłącznie na podstawie wizytówki, co zawiera pełne strzyżenie i co jest wyceniane osobno. Jeśli nie potrafi, kłótnia przy odbiorze jest już zarezerwowana.
  • Otwórz galerię w pełnym rozmiarze i przyjrzyj się obrożom, tłu i oknom. Numer telefonu, imię kojca albo numer domu widoczny na zdjęciu to fotografia, która schodzi dziś.
  • Wybierz losowo pięć zdjęć i spróbuj przedstawić zgodę na każde z nich. To, czego nie potrafisz przedstawić, nie powinno wisieć na publicznej mapie.
  • Przeczytaj własne opisy usług i poszukaj słowa, którego użyłaby przychodnia weterynaryjna. Cokolwiek o skórze, uszach, pasożytach albo leczeniu to twierdzenie, które nie jest Wasze do publikowania.

Ryzyka i ograniczenia

  • Salon groomerski nie jest przychodnią weterynaryjną, i nic na wizytówce nie może brzmieć, jakby nią był. Tam, gdzie groomer coś zauważy na zwierzęciu, publikuje się wyłącznie to, że właściciel został poinformowany i praca się na tym zatrzymała, nigdy że coś zostało załatwione.
  • Które zwierzęta, rozmiary i zabiegi pojawiają się na wizytówce, wynika wyłącznie z tego, co salon potwierdza i za czym stoi. Nie opisujemy żadnego rezultatu, nie obiecujemy, jak zwierzę się zachowa, i nie publikujemy żadnej liczby dotyczącej czasu trwania wizyty.
  • Zdjęcie idzie w górę wyłącznie na podstawie zgody wydanej na to konkretne zdjęcie, a osoba rozpoznawalna w tym samym kadrze musi zgodzić się osobno. Własne zasady Google dotyczące wizerunku rozpoznawalnych osób stoją ponad każdą zgodą, którą zbiera salon.
  • Usunięcie opinii, przesunięcie pinezki, przywrócenie zawieszonej wizytówki i założenie vana jako osobnego rodzaju wpisu przechodzą przez własną procedurę Google i kończą się decyzją Google, nie naszą.

Co jest takie samo w każdej branży

Strona branży powyżej mówi o tym, co zmienia się od firmy do firmy. Część poniżej jest taka sama dla restauracji i dla gabinetu stomatologicznego: pakiety, podział obowiązków i zasady Google. Chodzi o Profil Firmy w Google, czyli wizytówkę Google, którą wielu wciąż nazywa Google Moja Firma.

Jak działają tu pakiety

Każda obsługiwana lokalizacja ma jeden z trzech pakietów. Pakiet ustala, ile postów i odpowiedzi na opinie wchodzi w miesiąc, jak aktualizowane są dane profilu i czy są w nim comiesięczna optymalizacja, uzupełnianie o towary i usługi oraz reklama. Ceny są na stronie cennika. Zobacz ceny Wszystko, czym zajmuje się zespół

Start

Utrzymanie profilu

300 zł za jedną lokalizację Google miesięcznie · bez VAT

  • 4 posty lub oferty miesięcznie
  • Do 50 odpowiedzi na opinie miesięcznie
  • 3 zgłoszenia aktualizacji danych profilu
  • Aktualizacja zdjęć
  • Kod QR do opinii
  • Podstawowy raport miesięczny
  • Pierwsza odpowiedź menedżera do 2 dni roboczych

Biznes

Rozwój profilu

596 zł za jedną lokalizację Google miesięcznie · bez VAT

  • 24 posty lub oferty miesięcznie
  • Do 200 odpowiedzi na opinie miesięcznie
  • Regularna aktualizacja danych profilu
  • Comiesięczna optymalizacja profilu i jego SEO
  • Stopniowe uzupełnianie o towary i usługi
  • Plan treści i analiza konkurencji
  • Rozszerzony raport miesięczny
  • Konsultacja co kwartał
  • Pierwsza odpowiedź menedżera do 1 dnia roboczego

Pro

Rozwój profilu i reklama

996 zł za jedną lokalizację Google miesięcznie · bez VAT

  • Wszystko z pakietu Biznes
  • 24 posty lub oferty i do 200 odpowiedzi na opinie miesięcznie
  • Pierwsza konfiguracja i uruchomienie Google Ads
  • Przygotowanie tekstów i obrazów reklamowych
  • Reklama w jednym języku
  • Prowadzenie i comiesięczna optymalizacja reklamy
  • Rozszerzony raport z pracami i planem reklamowym
  • Pierwsza odpowiedź menedżera do 1 dnia roboczego

Menedżer proponuje, Ty zatwierdzasz

Każdą zmianę, wpis i odpowiedź menedżer przygotowuje z Twoich materiałów. Nic nie jest publikowane, przywracane ani naliczane bez Twojej zgody; oznaczona zmiana albo zmiana pakietu czeka na Ciebie.

Kto co robi, w każdej branży

Co robi menedżer

  • Regularnie sprawdza profil i prowadzi pisemny spis uzgodnionych danych.
  • Przygotowuje aktualizacje danych profilu, posty i oferty z Twoich materiałów oraz z uzgodnionego planu.
  • Odpowiada na opinie w miesięcznym limicie, w tonie ustalonym raz na starcie, a wszystko wrażliwe tego samego dnia przekazuje Tobie.
  • Pisze raport miesięczny i wnosi rekomendacje na czat w panelu, zamiast działać samodzielnie.

Co potwierdzasz Ty

  • Fakty, które znasz tylko Ty: aktualne godziny, ceny, usługi, zdjęcia, kto jest w zespole w tym miesiącu.
  • Ton odpowiedzi ustalony raz na starcie i treść wszystkiego, co zostało przekazane Tobie.
  • Zgoda przed przywróceniem wartości zmienionej przez kogoś innego i przed przejściem lokalizacji do innego pakietu; bez niej nic nie jest naliczane.

Co działa tak samo w każdej branży

  • Własność i dostęp: profil pozostaje własnością firmy. Menedżer pracuje z Waszego konta z uprawnieniami menedżera, a pierwszym krokiem pierwszego miesiąca jest potwierdzenie, kto jest właścicielem profilu i kto jeszcze ma dostęp.
  • Zawieszenie: gdy Google zawiesza profil, menedżer ustala prawdopodobną przyczynę, doprowadza dane do tego, co firma może udokumentować, i składa wniosek o przywrócenie. Termin i decyzja należą do Google.
  • Duplikaty: drugi profil pod tym samym adresem albo stary po przeprowadzce zgłaszany jest do Google z dowodami. Co zostaje, a co się łączy, uzgadniamy z Wami przed wysłaniem.
  • Pomiar: linki w profilu mają oznaczenia, więc połączenia, trasy i wejścia na stronę z profilu da się odróżnić od innych źródeł w Waszej analityce.
  • Pytania i odpowiedzi: na pytania, które ludzie publikują w profilu, odpowiadamy na podstawie potwierdzonych przez Was faktów, a te, które się powtarzają, wpisujemy do profilu z wyprzedzeniem.

Zasady Google, które obowiązują w każdym profilu

  • O pozycji w wynikach lokalnych decyduje Google, ważąc trafność, odległość i rozpoznawalność. Żadna firma nie kupi pozycji ani nie obieca miejsca w wynikach.
  • Weryfikacja, uprawnienia i lista kategorii to zasady Google i różnią się między krajami.
  • Zdjęć i opinii zostawionych przez inne osoby nie usuniemy. Tam, gdzie łamią zasady Google, można je zgłosić, a decyzję podejmuje Google.
  • Rezerwacje, zamówienia albo dostawę podpinamy tylko wtedy, gdy już korzystasz z dostawcy, którego Google obsługuje w Twoim kraju.
  • Liczbę postów i odpowiedzi na opinie w miesiącu ustala pakiet, a to, co niewykorzystane, nie przechodzi dalej. W Start dane profilu aktualizujemy na uzgodnione zgłoszenia, a w pakietach Biznes i Pro regularnie, w miarę zmian w firmie.

Opinie: ta sama polityka wszędzie

  • Nie prosimy o opinie wyłącznie zadowolonych klientów, niczego nie oferujemy w zamian i nie usuwamy opinii; może to tylko Google.
  • Nie obiecujemy oceny, pozycji w wynikach ani większej liczby klientów. Obiecujemy uzgodniony proces, co miesiąc.

Czym zespół zajmuje się w tej branży

Zobacz ceny

Reszta pracy nad lokalnym SEO

Ta strona dotyczy profilu: tego, co menedżer utrzymuje w porządku na mapie co miesiąc. Wyniki lokalne zależą też od samej strony, od wzmianek w katalogach i od tego, gdzie klient trafia po kliknięciu w mapę. Tym zajmujemy się osobno, a ekspresowy przegląd pokazuje, co naprawdę Cię hamuje.

Najczęstsze pytania

Jak pokazać różnicę między zwykłą kąpielą a pełnym strzyżeniem? +
Robiąc z nich osobne usługi zamiast jednej linijki z ukrytymi wariantami. Każda dostaje własny wpis z zawartością, tym, co jest wyceniane osobno, i prostym zdaniem o tym, co wydłuża ją na niektórych rodzajach sierści. To też zdejmuje większą część kłótni przy odbiorze, bo właściciel poznał zawartość przed rezerwacją, a nie usłyszał ją dopiero po fakcie.
Jak pokazać ograniczenia co do rozmiaru albo gatunku zwierząt, które przyjmujemy? +
Słowami, w trzech miejscach, bo wizytówka nie ma na to żadnego pola. Gatunki i grupy rasowe wpisuje się w usługi i opis, waga, jaką utrzymuje stół i wanna, trafia do opisu i do publikacji, którą właściciel spotyka przed rezerwacją, a wszystko przyjmowane wyłącznie po obejrzeniu jest oznaczone dokładnie w ten sposób. Lista jest sprawdzana od nowa za każdym razem, gdy odchodzi groomer albo wymieniany jest stół.
Czy wizytówka może napisać, że nie przyjmujemy kotów? +
Tak, i powinna. Salon, który strzyże koty, i salon, który tego nie robi, wyglądają na mapie tak samo, więc różnicę trzeba napisać, zamiast zostawiać ją do zgadnięcia. Powiedzenie tego wprost kosztuje jeden telefon i oszczędza wizytę, w której ktoś przyjeżdża z transporterem i zostaje odesłany przy ladzie.
Zauważyliśmy problem skórny u psa w zeszłym tygodniu. Czy wizytówka może napisać, że zauważamy takie rzeczy? +
Nie jako coś, czym salon się zajmuje. Publikować można samą zasadę: groomer pokazuje właścicielowi to, co zauważył, i na tym przerywa pracę. Wszystko, co brzmi jak rozpoznanie albo leczenie schorzenia, należy do przychodni weterynaryjnej, a umieszczenie tego na wizytówce groomerskiej to twierdzenie, którego salon nie obroni, gdy ktoś zapyta.
Czy naprawdę potrzebujemy zgody na zdjęcia czyjegoś psa? +
Tak, i to z dwóch stron. Właściciel zwierzęcia musiał zgodzić się na ten konkretny kadr, a każda rozpoznawalna na nim osoba musiała zgodzić się osobno. Portfolio groomerskie to cały marketing tego fachu, i właśnie dlatego zgoda musi być zapisana i możliwa do przedstawienia, a nie po prostu zapamiętana.
Opinia mówi, że sierść wyszła dużo krócej, niż prosiliśmy. Co ma zawierać odpowiedź? +
Coś krótkiego, i nic o sierści tego konkretnego zwierzęcia. Publiczna odpowiedź opisuje zasadę salonu przy skołtunionej sierści w ogólnych słowach i prosi o telefon. Napisanie, że zwierzę było skołtunione, to publiczny zarzut zaniedbania wobec właściciela, i zamienia jedną opinię w cały wątek.
Prowadzimy też vana. Czy powinien być na tej samej wizytówce? +
Nie. Adres, pod który przywozi się zwierzę, i usługa dojeżdżająca pod adres klienta są na Google ustawiane inaczej, z innymi dostępnymi polami i ukrytym adresem w drugim przypadku. To, czy Wasz van kwalifikuje się do własnego wpisu, sprawdzamy w zasadach Google, zanim cokolwiek zostanie złożone, bo zbędny wpis naraża też wizytówkę salonu. Tam, gdzie drugi wpis jest dopuszczalny, jest ustawiany na własnych warunkach, z własnymi godzinami i własnym numerem, a druga wizytówka, którą prowadzimy, liczy się jako kolejna obsługiwana lokalizacja.
Naszą wizytówkę zawieszono. Co wtedy robicie? +
Menedżer najpierw ustala, co prawdopodobnie zawiodło. W tym fachu jest to zwykle nazwa napompowana rasami albo dzielnicą, albo stanowisko wynajęte wewnątrz sklepu, bez własnego pomieszczenia, szyldu, godzin i obsady. Same osobne drzwi nigdy nie wystarczały, a pytanie rozstrzyga się przed złożeniem wniosku. Wizytówka wraca do tego, co potwierdzają Wasze dokumenty, składany jest wniosek o przywrócenie, a wątek zostaje widoczny w Waszym panelu. Decyduje Google, na własnym harmonogramie, i żaden pakiet nie kupuje ani wyniku, ani terminu.
Możecie opublikować, ile trwa wizyta, żeby ludzie przestali pytać? +
Tylko jako ogólny opis zabiegu prowadzony przez salon, nigdy jako obietnicę dotyczącą konkretnego zwierzęcia. To, ile trwa strzyżenie, zależy od sierści i od tego, czy zwierzę pozwoli kontynuować pracę, a liczba, którą złamie kolejny zestresowany spaniel, szkodzi bardziej niż milczenie na ten temat.
Obiecujecie więcej rezerwacji z wizytówki? +
Nie, i nikt uczciwie nie może tego obiecać. Zobowiązujemy się do samej pracy: listy przyjmowanych zwierząt zgodnej ze stołami, zabiegów trzymanych osobno jako osobnych rezerwacji, zasad przekazania, które właściciel spotka, zanim przyjedzie, galerii, w której za każdym kadrem stoi zgoda, odpowiedzi napisanych w granicach, które sam wyznaczasz, i miesiąca, który da się przeczytać. Pozycja na mapie to arytmetyka Google, a to, czy właściciel wtedy zadzwoni, jest już jego decyzją.

Wizytówka groomerska, która rezerwuje zwierzę, jakie naprawdę potraficie przyjąć.

Podaj adres, a menedżer czyta żywą wizytówkę wobec zwierząt, które przyjmujecie. W ciągu jednego dnia roboczego wracasz z tym, co wizytówka dziś obiecuje, co ukrywa, i pierwszym oszacowaniem dla adresu.

Porozmawiajmy o mojej wizytówce